Suknia domowa 1878





Najpierw był materiał. Potem pojawiła się możliwość jednodniowego
wyjazdu do Wrocławia. I zrodziło się pytanie - czy dam radę pojechać w suknii historycznej?
W przedbiegach odpadły turniury i krynoliny. I została moda "princesse" -
"międzyturniurową" :-) Pomysł na spódnicę miałam od dawna.
Godzi w sobie spódnicę "na teraz" i historyczną.
Nie jest za długa i nie tak szeroka jak dawniejsze - i spokojnie
funkcjonuje w XXI wieku jako spódnica idealna na suchą zimę :-)
Vetement powstało w 2 dni. A całość prezentuje się wyśmienicie !!!
Suknia czeka na sesję. Mam nadzieję, że to już niedługo !!!













No i się przeliczyłam z tym czekaniem - rok czasu :-) Zdjęcia były robione w marcu 2008r.
Ale w końcu możecie obejrzeć sobie ją w całości - "Nareszcie !!!"- jak zakrzykną co niektórzy.
Zdjęcia robiła Ewa. Sorki za tło - niestety z braku laku dobra i ściana we własnym mieszkaniu.


To co mam na sobie w polskich pismach nazywane było dwojako - "poloneza" albo "vetement"
pisane czasem także z "w" na początku. Owe wetement było połączeniem stanika i tuniki.
Mogło być, tak jak moje, krojone w całości - góra z dołem, albo w formie tuniki ZSZYTEJ ze stanikiem.
To, które ja uszyłam, noszone było w latach 1876 - 1881. Najczęściej spotykany wariant
był zapinany przodem po całej długości - to o wiele wygodniejsze w zakładaniu.
Wiem coś o tym, bo moje wiązane z tyłu wymaga dodatkowej pary pomocnych rąk.
Swój wykrój wykombinowałam z dwóch źródeł - do zwykłego stanika z 1877 roku
"dokleiłam" części ze schematu trykotowego wetement z polskiego pisma
"Nowe Mody Paryzkie" z 1881 roku.

Jak zwykle i standartowo - detale fryzury :



Widok na całą sylwetkę -



Niestandartowe ujęcia także wchodzą w grę - wyginam śmiało ciało :-)



Pozycja siedząca zastosowana w celu pokazania układalności sukni w pozycji siedzącej :-)
Jestem genialna w podpisywaniu własnych zdjęć - i nic mnie w tym nie powstrzyma !!! Hi hi hi... :-D



Trochę ujęć bliższych... Wyższych... Niższych...





A ja mam... kota :-) Przybłąkał się czarny 13-ego...
Na szczęście to nie był piątek, a kot ma kilka białych włosków pod szyją :-D




Czas na konkurs poetycki... Recytacja w natchnieniu i brawa na stojąco ! :-)