To tak dla wprowadzenia klimatu... :-)

1877 strój plażowy



Nieoczekiwane wyjazdy mają to do siebie, że pojawiają się nagle. A przede mną pojawiła się wizja dwóch i pół dnia
nad morzem. Jak się nie było przygotowanym ze strojem to trudno - ani tkaniny, ani wykroju, ani czasu... No trudno.
Aż tu dzień przed wyjazdem okazuje się, że mam w swoich zbiorach granatową bawełnę we wzorek!
W XIX wieku na stroje plażowe używano tkanin gładkich, ale co tam! Chodzi o samą ideę kostiumu plażowego! Wykrój...
Skąd ja mam wziąć wykrój?! Tak to jest jak człowiek szlaja między dwoma domami, że nigdy nie ma pod ręką tego
co mu jest w sam raz potrzebne z tego drugiego. Ale od czego jest internet :-)...
No tak, szkoda tylko, że w sam raz nie działa!!!
Co ja tam ma w swoich zbiorach? O !!! Mam 1877 rocznik DeGracieuse !!!
A więc przed Wami kostium plażowy z 1877 roku. Uszyty w 5 godzin ze zbyt małej
ilości tkaniny, ale sztukówek nie widać przez ten nie do końca historyczny wzorek :-)


Na wstępie - kilka ilustracji z "DeGracieuse".
Wszystkim, którym wydają się znajome, przypominam, że "DeGracieuse" to przedruk francuskiego "La Mode Illustree".



Ilustracja pierwsza - do tego ubioru miałam wykrój. Krótkość bluzy świadczy o tym, że jest to ubiór do pływania.
Ja wydłużyłam bluzę, bo zależało mi na ubiorze plażowym. Na dwóch następnych ilustracjach - widzicie właśnie takie stroje.
Składają się z majtek ( w przeciwieństwie do tych noszonych jako bielizna, te były całkowicie zszyte w kroku ) oraz długiej bluzy.
Często numer z wykrojami kostiumów plażowych sąsiadował z numerem poświęconym bieliźnie damskiej - właśnie ze względu
na wspólny krój majtek. Teraz pisma stosują ten chwyt nagminnie - w 1 numerze burdy niby 10 bluzek, a tak naprawdę to
tylko 3 wykroje. Jak widać na poniższych ilustracjach, stroje na plażę z tego okresu zakrywają kolana. U mnie znów wyszły
braki materiałowe :-) Kiedyś uszyję taki 100 % prawidłowy :-) Postarałam się za to o typowe zdobienie białymi lamówkami.
MIŁEGO OGLĄDANIA !!!
... i dobrej zabawy :-D






No i w końcu wlazłam ciut do wody... Od góry silny wiatr, od dołu ziiiimna woda... No cudnie ! :-)




Lubię te zdjęcia...



Ale wiecie co? Uwielbiam morze! Nawet zimne. Było zarąbiście !!!



Pora się podsuszyć i ogrzać na słoneczku, i zmarznąć na wietrze :-)




Mówiłam już, że wiało ??? :-)



Ta osóbka po lewej to Aldona - czyli tzw.asystent fotografa :-)





Zwiewamy stąd!!!