1845
Les Modes Parisiennes





A to niespodzianka! Zamiast samego powiększenia - oddzielna stronka. Dlaczego?
Pierwszy raz zobaczyłam tę rycinę w jakiejś książce. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie ze względu na wyjątkowość stroju po
lewej stronie. Na czym owa wyjątkowość polega? W XIX wieku krótkie rękawy miały suknie balowe, wieczorowe i ubiory kąpielowe.
A i to nie zawsze. Większść zachowanych do naszych czasów ubiorów dziennych - nawet letnich - ma długie rękawy.
Na XIX-wiecznych rycinach często umieszczano obok siebie stroje, które na co dzień nie stykały się ze sobą -
suknie poranne mieszano z balowymi, spacerowe ze ślubnymi, domowe obok wieczorowych ...
Suknia po prawej jest ubiorem bardziej oficjalnym - spacerowym ( dama okryła się szalem ), wizytowym
( wizyty składane w ciągu dnia wymagały zakrytego stanika, długich rękawów i koniecznie nakrycia głowy -
do połowy lat 50-tych XIX wieku były to niemal wyłącznie tzw. "budki" - podobne do tej na rycinie.)
Ubiór po lewej stronie nie jest ubiorem wieczorowym, ani tym bardziej balowym. W tym okresie nie łączono w tych ubiorach
i w ten sposób dwóch różnych materiałów - gładkiego i w paseczki. Staniki były na ogół wygorsowane -
dekold ( w XIX wieku nie mówiło się "dekold" tylko "wycięcie" ) ukazywał ramiona i jego nieodłączną częścią była berta.
Ubiory wieczorowe i balowe były też inaczej zdobione.
Suknia po lewej, a właściwie jakby to było napisane w ówczesnych pismach "suknia z odmiennym stanikiem"
jest zapewne ubiorem na lato, nieoficjalnym, być może domowym - świadczyć o tym może brak budki i rękawiczki - a właściwie
mitenki z odkrytymi palcami. W oficjalnych strojach obowiązywały rękawiczki pełne. Mitenki ułatwiały zajmowanie się
codziennymi pracami gospodarskimi, a jednocześnie chociaż częściowo chroniły dłonie. Proszę zwrócić uwagę,
że te na rycinie są dość długie.
Jednocześnie zwraca uwagę niesamowity kontrast - dół sukni niemal prosty, ozdobiony falbaną w poprzeczne paski
i koronką. A góra? Stanik składa się naprzemiennie z wody ( "wodę" robi się prawie tak samo jak falbankę - tyle, że zamiast
zmarszczyć i przyszyć jednostronnie - tu marszczymy i przyszywamy dwustronnie ) oraz gładkich plisek naszytych
najprawdopodobniej guziczkami. Do tego rękawki i kołnierzyk wykończone są koroneczką.
Ileż to wymagało czasu i pracy !
Na sam koniec tego wywodu pragnę zaznaczyć, że nie mam pisma, do którego owa rycina była dołączona.
A to oznacza, że mogę się mylić. Ale nie sądzę by tak było :-)