1650 - 1670 dress
SUKNIA ŚLUBNA JAGODY



Moja pierwsza sukna z XVII wieku :-)
Szukałyśmy sukni z XVII wieku, która będzie pasowała do ubioru Pana Męża :-) ale jednocześnie, żeby Jagoda pięknie w niej wyglądała :-)
Przy całym skomplikowaniu kroju i pomimo wszystkich usztywnień, miała być funkcjonalna i w miarę wygodna. Strzelanie z łuku
zostało wykluczone :-P Ślub kościelny wymagał też mniejszego dekoltu. I tak, metodą kompromisów, powstała koncepcja sukni :-D

Suknia nie jest idealna, ale jestem z niej bardzo zadowolona :-) Aczkolwiek Jagoda ma jeden z najpiękniejszych
uśmiechów na świecie, mogłaby nosić worek jutowy a wszyscy i tak byliby oczarowani :-P
Jagoda - dziękuję Ci za zaufanie - że zdążę z tą suknią na czas :-)
Zdążyłyśmy :-) i za to należą się także podziękowania
mojej Mamie oraz
Paulinie Papilloni Adamczyk



Cały ubiór składał się z:
- koszula
- stanik sukni
- halka usztywniona sznurkiem (chęć jazdy konnej w tym stroju wykluczała inne usztywnienia :-P )
- "bum-roll"
- spódnica spodnia z przednim panelem z haftowanego jedwabiu
- spódnica sukni
- aksamitne okrycie wierzchnie z kapturem

Tyle wstępu, przechodzimy do opowieści o samym szyciu. Wszystkie szwy bazowe są wykonane na maszynie, wykończenie - ręcznie.
A kolejność wymagała uszycia najpierw wewnętrznej części stanika z dwóch warstw bawełny, pomiędzy które włożone zostały fiszbiny.
Do usztywnienia użyłam dwóch rodzajów fiszbin - grube plastikowe biegną środkiem przodu - 3 pary oraz środkiem tyłu
kolejne 2 pary.



Wszystkie części połączone:



Dopiero po uszyciu usztywnianej części, cały stanik sukni pokryty został tkaniną wierzchnią ( 50% jedwabiu, 50% bawełny,
dobrze się pierze :-D ), przy czym warstwa ta także jest na podszewce dla lepszej układalności.




Rękawy także na podszewce, ręcznie podszyte górą i dołem.



Długo też szukałyśmy odpowiedniej koronki. I znalazłyśmy - przepiękną bawełnianą, siwą, z połyskiem - wydaje się być srebrna :-)
Koronkę na staniku i rękawach doszywała Paulina Papillonia Adamczyk, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna. Był to kawał
dobrej roboty, zwłaszcza że do szycia było naprawdę dużo - 3 podwójne rzędy przodem dwa podwójne tyłem,
pojedyncze wzdłuż zapięcia tyłem dekolt, epolety oraz rękawy - a działałyśmy pod presją czasu :-)



Widok na tył. Rękawy historycznie zmarszczone, wszyte w pachę, a szew zakryty epoletem.



Zdjęcia całego stanika wykonane zostały już poślubnie :-)
Biała taśma po bokach służy do przywiązywania "bum-roll" na biodrach.
Oczka haftek sużące do sznurowania stanika nie są prawidłowe... ale wiecie - na ręcznie dziergane dziurki zabrakło już czasu :-( :-)



Widoki wewnętrzne :-)



Detale wykonania rękawów



Z braku czasu koronka na spódnicy była... przyklejona :-) I pewnie wytrzymałaby całą uroczystość ale w październiku
spadł wczesny śnieg i niestety koronka wzdłuż dolnego rąbka odkleiła się. Teraz jest już doszyta na stałe :-)



Pod spódnicę należało też zrobić podkładkę - "bum-roll" . Ta widoczna na zdjęciu wyszła zbyt duża, zrobiłam więc tylko
wąski wałeczek i całość leżała perfekcyjnie :-D



Wkrótce dołączę także zdjęcie aksamitnego płaszcza obszywanego futrem, z kapturem.
Bardzo dziękuję mojej Mamie, która szyła go pod moim okiem. Bez Ciebie Mamo nie dałabym rady :-) Dziękuję

Poniżej sesje zdjęciowe: